Icek z żoną Chaną w piękne sobotnie popołudnie wybierają się na piknik za miasto. Jest upał, więc siadają w cieniu rozłożystego drzewa.
Nagle Chana zrywa się z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co się stało?
- Mrówki mnie jedzą!
A Icek patrzy na swoją brzydką małżonkę i mówi wzdychając:
- Aj, aj, aj! Do czegóż to głód może doprowadzić!
Losowe Dowcipy:
Pewnego wieczoru lord John wpada na herbatkę do lorda Toma. ... Więcej
Kolację u kobiety może dostać każdy, ale na śniadanie trzeba... Więcej
Zostawiła mnie, obwiniając o pedantyzm i zbytnią dokładność.... Więcej
Informatyk poznał nową dziewczynę. Zaprosił do siebie na chw... Więcej
Moja miłość błądzi nocą,
wciąż przy Tobie myśli Me.