Icek z żoną Chaną w piękne sobotnie popołudnie wybierają się na piknik za miasto. Jest upał, więc siadają w cieniu rozłożystego drzewa.
Nagle Chana zrywa się z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co się stało?
- Mrówki mnie jedzą!
A Icek patrzy na swoją brzydką małżonkę i mówi wzdychając:
- Aj, aj, aj! Do czegóż to głód może doprowadzić!
Losowe Dowcipy:
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze m... Więcej
Twój uśmiech wywołuje u mnie podejrzliwość...
- Twoja... Więcej
Często wybaczamy tym, którzy nas nudzą, lecz nie wybaczamy t... Więcej
Fąfarowa szyje sukienkę na maszynie, a mąż stoi nad nią i kr... Więcej
Przepraszam, panie ksiądz, czy to nie smutno, całe życie ksi... Więcej